16 October 2014

Różowa sówka

Ledwo minęły dwa tygodnie i już się zaczęło... Projekty, sprawozdania, laby, kolosy i inne takie... :) Mam wrażenie, że jest tego o wiele więcej w porównaniu do poprzednich semestrów, ale są też plusy. Teraz mam niemal same przedmioty inżynierskie, których student chemii z uniwersytetu raczej nie zobaczy. Dużo pracy, dużo nauki, mało wolnego czasu (w najbliższej przyszłości zapowiada się zupełny brak wolnego czasu), ale za to w końcu mam te przedmioty, których nie mogłam się doczekać  (prawdopodobnie za jakiś czas, gdy przydałby się zmieniacz czasu Hermiony z Harrego Pottera będę tęsknić za wakacjami, o ile już nie zaczęłam, ale to normalne). 
W poniedziałek zrobiłam etui na komórkę dla współlokatorki, ale niestety jeszcze nie mam zdjęcia. W najbliższym czasie będę się z Wami dzieliła niepublikowanymi jeszcze pracami, które wykonałam w czasie wakacji. Podejrzewam, że nie ruszę szydełka co najmniej do długiego weekendu listopadowego :( Ale na pewno postaram się nadrobić zaległości w czasie przerwy świątecznej. A dzisiaj prezentuję ostatnią z serii sówkę :) 


11 October 2014

Warszawa: Biblioteka Uniwersytetu Warszawskiego

Dzisiaj trochę w temacie naukowym... Czyli zdjęcia Biblioteki UW. Biblioteka wygląda rewelacyjne, jest ogromna, a najlepsze wrażenie robi ogród na jej dachu. Na początku września, niemal wszystkie ławeczki były zajęte przez osoby czytające książki (czyżby sesja poprawkowa?). Podejrzewam, że ja nie mogłabym się skupić w takich warunkach (czyt. gdy przyjdzie sesja student jest w stanie przez półgodziny podziwiać biel ściany czy coś innego, w takim ogrodzie jest jeszcze trudniej o skupienie). Miejsce idealne do wypoczynku, niekoniecznie do nauki ;)) Czasami można nawet spotkać nietypowych gości.






09 October 2014

04 October 2014

Warszawa: Śródmieście Północne

W czwartek nastąpiło coś czego zupełnie się nie spodziewałam. Wszyscy moi najbliżsi znajomi stwierdzili, że wracają do domu na weekend. A już myślałam, że ostatni weekend totalnego luzu spędzę w miłym towarzystwie :) Pozostała wizja opustoszałego akademika. Dosłownie w sekundę wpadłam na genialny pomysł! Dlaczego nie wykorzystać ostatniego luźnego weekendu i nie wybrać się do województwa śląskiego? Od razu pomyślałam o Gliwicach. Ale to tylko 200 tys. miasto. Kilka lat temu w czasie wakacji zwiedzałam nieco większe miasta i zawsze było jeszcze wystarczająco dużo czasu, aby zwiedzić kilka okolicznych miejscowości. Kolejna żółta żarówka zaświeciła się nad głową. Katowice! No to postanowione. Stwierdziłam, że w piątek po zajęciach ułożę sobie  plan zwiedzania.
Pierwszy problem pojawił się z autobusami do Gliwic. Jeden o 5.40, kolejny po 8. Jeden zdecydowanie za wcześnie (jeszcze nie przestawiłam się na moją normalną godzinę pobudki w trakcie roku akademickiego i ciężko wstać przed 6.30), drugi za późno, bo byłabym na miejscu po 10.  Zakładając minimum 4 h na zwiedzanie Gliwic to miałabym mało czasu na Katowice. Mimo, że jest całkiem niezłe połączenie kolejowe. 30 minut to dobry czas. Zmiana planów. Same Katowice. Nieco ponad godzinka jazdy, nie trzeba się później bawić w szukanie dworca PKP. Zaczęłam szukać atrakcji turystycznych i zabytków. Kolejne utrudnienie... Brak planu miasta. Zaznaczanie czegoś na mapce w komputerze, a później drukowanie tego/przerzucanie na komórkę zdecydowanie mnie zniechęciło. W szczególności po tym jak takie ułatwienie zastosowałam na planie Warszawy przy okazji wrześniowej wycieczki. Zrezygnowałam z dzisiejszego wypadu po sprawdzeniu dystansu między Spodkiem, a dzielnicą Nikiszowiec (2 obowiązkowe punkty wizyty w Katowicach). Ponad 7 km. Bez znajomości tras lokalnej komunikacji miejskiej i mając na organizację tylko kilka godzin poddałam się. Albo ujmując to ładniej odłożyłam plany na wiosnę. Poczekam na słońce i zieleń. Dzisiejsza szaro-bura pogoda (zakładając, że w Katowicach panowała podobna) zdecydowanie nie zachęcała do wyjścia z akademika. Mimo to zdecydowałam się na mały spacer po Krakowie. Jednak to nie jest to samo. Kraków znam na wylot, widziałam już prawie wszystko w tym mieście. Na liście miejsc do zobaczenia pozostały już tylko 3 kopce: Wandy, Krakusa i Piłsudskiego. Zwiedzanie nowych miejsc jest zdecydowanie fajniejsze. Jeśli mieszkacie w okolicy Katowic lub Gliwic to proszę o informacje, które miejsca powinnam koniecznie zobaczyć :) 
Tymczasem pozostawiam Was z kolejnymi zdjęciami z Warszawy :)



02 October 2014

Dziecięcy szalik

1 października już był, czas wrócić na uczelnię. Już (prawie) 2 dni za mną, ale narazie bardzo luźne. Wczoraj miałam tylko zajęcia organizacyjne z angielskiego, a dzisiaj rano 2 wykłady (kumulacja zajęć niestety w poniedziałek i wtorek). Właśnie mam przerwę między zajęciami :)
Za oknem już jesienna pogoda, więc dzisiaj coś cieplejszego :) Szalik dla siostrzenicy. Pewnie na razie nie będzie z niego korzystać, bo będzie dla niej trochę za duży.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...